|
|
|
Dawno dawno temu rodzice zabrali mnie na wieś. Tam mój pradziadek
pierwszy raz posadził mnie na konia.
Było to niezapomniane przeżycie. Po każdych następnych odwiedzinach u mojego pradziadka czułem coraz
bardziej, że bez koni już nie potrafię żyć. Jako mały chłopiec miałem
tylko jedno marzenie ....
Tak właśnie zaczęła się moja przygoda z końmi.
Dziś marzenia z dzieciństwa się spełniły. Wraz z żoną i synem prowadzimy
własną stajnię.
Na własnym ranczo w pięknych lesistych terenach gdzie wiatr w grzywach gra, chętnie dzielę się swoją wiedzą
i kilkudziesięcioletnim doświadczeniem. Dziś pragnę zarażać tą piękną pasją innych, jak niegdyś uczynił to mój
pradziadek.
Wychodowaliśmy kilkadziesiąt dobrych koni, które cieszą dziś swoich nowych właścicieli.
Z uwagi na słabo rozwinięty sport jeździecki, większość tych koni pracuje w rekreacji. Mamy stały kontakt z tymi końmi
i z ich właścicielami.
|
|